Wiecie tylko, że jestem geniuszem, dzięki któremu pies nasikał ci do kibla. Nie wiecie jak tego dokonałem i, co ciekawsze, gdzie sam sikałem.

Dr Gregory House


Izba przyjęć: Maraton okiem widza

Autor: ToAr | Kategoria: Sezon 2 | data: 20 czerwca 2009 | Odsłon: 6801


Tak się złożyło, że miałem okazję brać udział w filmowym maratonie drugiej serii House’a, którą zorganizowała sieć kin Helios. Gnałem na złamanie szyi, aby 30 minut przed seansem odebrać zarezerwowany bilet. W końcu wszystkie bilety zarezerwowane zostały już w środę. Przemoczony stanąłem w kolejce i odebrałem swój bilet. Przy okazji otrzymałem dwa plakaty promujące maraton. „Super” – pomyślałem.



Przed salą stały tłumy: ludzie młodzi, starci, różnej maści subkultur, niektórzy przyjechali z daleka, bo dało się zauważyć większe plecaki. Dało się wyczuć wśród tłumu podekscytowanie. Chwilę później spostrzegłem, że maraton będzie odbywał się w dwóch salach, nie w jednej jak pierwotnie zakładano. Do sali kinowej weszliśmy kilka minut po 22.00. Tylne rzędy się wypełniły bardzo szybko, ja miałem miejsce pośrodku.

Z ciekawością wyczekiwałem mnóstwa atrakcji jakie zostały zaplanowane. Około 22.15 pojawił się na scenie mężczyzna. Był chyba zupełnie nieprzygotowany do poprowadzenia maratonu. Wymamrotał do wiklinowego kosza, w którym miał jakąś kartkę: „Witajcie chorzy ludzie oraz ich bliscy”. Dalej mówiąc do kosza przedstawiał sponsorów i plan maratonu. Miały być trzy odcinki z lektorem, następnie 15 minut przerwy, później trzy odcinki z lektorem, 15 minut przerwy i 2 odcinki z lektorem. Szybko wykalkulowałem, że cały maraton będzie miał 6,5 godziny, czyli miał trwał do około 5 rano. Myślałem, że jak maraton to będzie trwał do rana, do przynajmniej 7.00. Tutaj pojawiło się pierwsze rozczarowanie.

Po planie imprezy mężczyzna odstawił kosz i w końcu zaczął patrzeć i mówić do publiczności. Zaczął się konkurs, czyli przewidziana pierwsza atrakcja. Kobieta z obsługi losowała 5 biletów. Trzymałem swój w ręku i miałem nadzieję, że zostanę wylosowany. No, ale cóż nie udało się. Na scenie zjawiło się 5 osób. Mężczyzna zadawał pytania i tutaj kolejne rozczarowanie. Pytania w ogóle nie były dobrane pod kątem trudności, np. jedna osoba musiała dokończyć trudny cytat, którego sam nie pamiętałem i nie wygrała plecaka, a druga wygrała plecak, a pytanie brzmiało: „Kto jest najlepszym przyjacielem House’a”. Ogólnie podczas pierwszego konkursu szansę wygrania nagród miało około osiem osób, a nagrody to w przybliżeniu dwa plecaki firmy Krotex i 6 koszulki firmy House’a. „Dobra, to jeszcze nic straconego” – pomyślałem, bo po trzech odcinkach miał być kolejny konkurs.

Plus dla organizatorów za dobrane odcinki, pierwsze trzy były z napisami. Bardzo fajnie się je oglądało, gdyby nie co chwile wychodzące osoby z mojego rzędu co chwilę. Po co chodzą na maratony skoro nie potrafią przesiedzieć jednego odcinka? Co chwilę na sali wybuchał śmiech i taka refleksja mnie naszła, że piąty sezon miał o wiele mniej śmieszniejszych momentów czy tekstów. Wkurzające też były szelesty papierków, ale to jakoś potrafiłem zrozumieć. Nie wiem, czy tylko ja odniosłem takie wrażenie, ale serial nie był przystosowany do dużego ekranu. To też dało się zrozumieć. Minusem były natomiast długie przerwy między poszczególnymi odcinkami

Po pierwszych trzech odcinkach wyszedłem na chwilę rozprostować kości i wróciłem, bo miały być kolejne atrakcje. Na scenę weszła tym razem kobieta i długo kręciła się po niej, aż w końcu poinformowała, że jej kolega zaniemógł i to ona poprowadzi kolejny konkurs. Gdybym ja tak miał prowadzić maraton, to też bym zaniemógł. Tym razem wylosowano tylko jedną osobę, która miała sobie dobrać drugą. Wylosowano kobietę, która dobrała sobie chyba koleżankę z obsługi Kina „Helios”. Według mnie taka sytuacja nie powinna mieć miejsca! Kolejne rozczarowanie. Oczywiście pytanie otrzymały banalne i wygrały dwie koszulki od House’a. Po tym zostaliśmy poinformowanie, że nie ma więcej nagród i nie będzie już żadnych konkursów. Podsumowując można było wygrać 2 plecaki firmy Krotex oraz około 8 koszulek firmy House’a. Gdybym o tym wiedział, to może sam zostałbym sponsorem. Kolejne rozczarowanie.

Reszta seansu przebiegała spokojnie, a reszta odcinków z lektorem to był kolejny dobry strzał, bowiem godzina była już późna i nie trzeba było się aż tak koncentrować. Lektor nie był zbyt denerwujący i dało się go wytrzymać. Jednak samo tłumaczenie odcinków również w niektórych miejscach pozostawiało wiele do życzenia. Ogólnie obejrzałem 8 odcinków: Humpty Dumpty, Daddy\'s Boy, Hunting (z napisami), Faliure to Communicate, Need to Know, House vs. God, Who’s Your Daddy, No Reason (z lektorem).

Podsumowując jestem trochę rozczarowany samą organizacją maratonu. „Helios” zdobył kupę kasy na tym maratonie i mógł się bardziej postarać. Jakbym miał ocenić sam maraton w Katowicach, to dostałby ledwo trójkę.

A Ty byłeś na maratonie? Jak go oceniasz?

Zgłoś błądStaramy się, aby na tej stronie były jak najbardziej wiarygodne informacje. Jeżeli, więc zauważysz jakikolwiek błąd, to prosimy o zgłoszenie go wraz z podaniem linka do strony, na której się znajduje. Możesz się z nami również podzielić uwagami na temat strony. Za wszelką pomoc dziękujemy!
wasze komentarze (8)Dodaj kometarz »
  • mozik
    mozik20 czerwca 2009, 22:55:33
    IP: 037c1165e075

    Ja udałem się z znajomymi do łódzkiego Bałtyku. Tak samo jak autor dostaliśmy po plakacie i udaliśmy się zająć miejsca. Profilaktycznie kapkę wcześniej by nie stać w kolejkach. Przed samym seansem na \"scenę\" wyszła pani i pan w białych kitlach. Przywitano nas słowami z opisu umieszczonego na stronie, „pani doktor” chyba widziała to pierwszy raz bo kiepsko jej szło czytanie, ale luzik w końcu to kino nie teatr. ;) Potem wymieniono listę bohaterów, w tym momencie pani odnotowała śmieszną wpadkę, bo dowiedzieliśmy się że jednym z nich jest Czis [tak to przeczytała]. Publika się pośmiała trochę. ;) Co do samych konkursów, było trochę chaosu ale przecież nie po to tutaj przyszliśmy by się obłowić w gadżety… choć było by miło. :P Potraktowałbym to bardziej w formie ruszenia publiki, niż sprawdzania wiedzy i sprawności fizycznej (podczas drugiego konkursu trzeba było wbiec na scenę xD ). Ważne, że było się z czego pośmiać. Sam seans był w identycznej formie 3+3+2 w tym pierwsze trzy odcinki z napisami, pozostałe z lektorem. Wybaczcie, że nie podał tytułów, ale po prostu nie przykładam do nich aż takiej wagi. Powiem szczerze, że trochę się zawiodłem na jakości… tłumaczenie w niektórych miejscach było nieodpowiednie… o literówkach już nie wspomnę. Osobiście co do lektora, mnie to trochę za głośno było, ale przynajmniej nikt nie spał. :) Obraz też momentami był niewyraźny, ale może powodem było to jak autor tekstu wspominał, że nie był przystosowany. Maraton zakończył się około 4:30. Ogólna moja opinia w skali szkolnej mocne 4+, wszyscy wyszli zadowoleni z seansu. Na koniec coś zabawnego, w Łodzi jak sprawdzałem listę rezerwacji sala była wypełniona w 70%, a jak już wszystko trwało to można było sobie przebierać w miejscach, przyszło może około połowa tych ludzi co dokonali rezerwacji.

  • ToAr
    ToAr20 czerwca 2009, 22:22:40
    IP: 2491afa790fe

    Szczerze, to niewiele stracili ;) Sam się rozczarowałem całą organizacją :/

    ________
    Koszulki Dr House

  • tadek
    tadek20 czerwca 2009, 21:42:59
    IP: 365f7aedb033

    Fajny felieton, ToAr. Przynajmniej mieszkający np. w Poznaniu wiedzą, co stracili. :? Zawiódł mnie mimo wszystko dobór odcinków... Gdzie się podziała Euphoria, pytam?! Plus za Steve'a McQueena w "rozmiarach kinowych". :D

<< 1, 2