Prawda zaczyna się w kłamstwie. Pomyśl o tym.

Dr Gregory House


Izba przyjęć: DVD: sezon siódmy: z lekką nutką dekadencji

Autor: ToAr | Kategoria: Sezon 7 | data: 28 stycznia 2012 | Odsłon: 2312


Na półkach polskich sklepów można już znaleźć box DVD z siódmym sezonem ultra-popularnego w naszym kraju serialu "Dr House", w którym Hugh Laurie wyczynia cuda jako tytułowy ekscentryczny lekarz.



Siedem sezonów to dość dużo, nawet jak na serial dramatyczny tak świetnie przemyślany, poprowadzony i zagrany jak "Dr House". Opowieść o diabelnie inteligentnym i zgorzkniałym idealiście, który skrywa swoje prawdziwe ja pod powłoką cudownego cynizmu i sarkazmu, ma kilku konkurentów pod względem stażu, ale trzeba szczerze przyznać, że w zdecydowanej większości przypadków osiągnięcie cyferki zbliżającej się powoli do dziesiątki oznaczało coraz większą zadyszkę (przypominam, że chodzi o seriale dramatyczne, nie komediowe). I choć twórcy zrobili wszystko co możliwe, by w sezonie siódmym odświeżyć koncepcję serialu, mniej więcej od połowy można wyraźnie zauważyć zmęczenie materiału. A także głównego wykonawcy. Nie dziwi więc, że – w dużej mierze dzięki decyzji Lauriego – ósmy sezon perypetii Gregory'ego House'a i jego szpitalnej ekipy będzie ostatnim.

Wracając jednak do "siódemki", należy oddać scenarzystom szacunek, że podjęli ryzyko i zmienili nieco stylistykę serialu. Głównymi wątkami są więc tym razem małżeństwo House'a z dr Cuddy a później, po różnych perypetiach miłosnych z tym związanych, przemiana słynnego lekarza w prawdziwego utracjusza, szastającego wszystkim, co tylko posiada. Wątki szpitalne, czyli kolejne sprawy, które House i jego ekipa muszą rozwiązywać, schodzą na drugi plan – nie mogło się bez nich obejść, bowiem to creme de la creme serialu, ale przestały mieć już tak duże znaczenie. Jest to na tyle odczuwalne, że nie zapadają one w pamięci tak mocno, jak niektóre pojedynki House'a z dziwacznymi chorobami z sezonów poprzednich. Sezon siódmy odchodzi w ten sposób odważnie od sprawdzonego schematu, dokładając kilka prawdziwie rozbrajających swoim absurdem pomysłów, lecz jednocześnie robi to na tyle bezpiecznie, że gdyby widzowie odrzucili taki kierunek rozwoju, scenarzyści byliby w stanie kosztem dwóch czy trzech odcinków wrócić do tego, co wszyscy akceptują.

Faktem jest jednak, że serial nie posiada już tej świeżości i przebojowości, opierając się bardziej na fenomenie bohaterów, z którymi widzowie zżyli się przez kilka lat nałogowego oglądania kolejnych odcinków. Taka jest po prostu kolej rzeczy. Po sezonie siódmym popularność "Dr House'a" w Polsce z pewnością nie zmaleje, tym bardziej, że pod kątem pomysłowości (choćby fantastyczny dobór piosenek) i realizacji serial trzyma najwyższy możliwy poziom. Gregory House ciągle oferuje inteligentną rozrywkę, powracająca "Trzynastka" dalej szaleje na ekranie, postać Cuddy wywoła u wielu irytację bądź wzruszenie itd. Ale dobrze mieć tę świadomość, że serial nie stanie się cieniem samego siebie, że nie zacznie zjadać własnego ogona, że – parafrazując słowa piosenki – wszyscy bohaterowie zejdą ze sceny niepokonani. Dzięki temu "Dr House", jako ośmiosezonowa całość, utrzyma swój status kultowości jeszcze przez wiele, wiele lat.

Wydany przez TiM Film Studio zestaw DVD z siódmym sezonem serialu to 5 płyt zapakowanych w ładny estetycznie, żółty tekturowy box. O samym wydaniu nie ma co się rozpisywać, bowiem trzyma się wszelkich standardów, również pod kątem dźwięku i obrazu, warto natomiast wspomnieć o zamieszczonych dodatkach, które nie są może niczym wyjątkowym, ale pozytywnie wspomagają doświadczenie wyniesione z serialu.

Mamy więc trzy materiały filmowe. "On mnie kocha, ona mnie nie kocha" to – jak sam tytuł wskazuje – dokument z planu, w którym ekipa i aktorzy opowiadają o romansie House’a i Cuddy (Hugh Laurie i Lisa Edelstein także się udzielają). Całość jest przeplatana wstawkami kolejnych faz ich intymnej relacji z różnych odcinków sezonu. „Analiza odcinka” to materiał skupiający się na odcinku piętnastym, w którym twórcy pokombinowali nieco z formułą, umieszczając całość w ramach struktury… sitcomu. Przy okazji pojawia się także wątek House/Cuddy, który zdecydowanie zdominował cały sezon. Bardzo ciekawa rzecz, zarówno eksperymentalny odcinek, jak i sam materiał. I na koniec "Powrót Trzynastki", czyli ekipa opowiada o tytułowej bohaterce, a całość ilustrowana jest głównie fragmentami z odcinka osiemnastego, ale nie warto zdradzać, o czym mowa, lepiej odkrywać to samemu.

Solidne wydanie, każdy fan serialu powinien być zadowolony.

onet.pl



Zgłoś błądStaramy się, aby na tej stronie były jak najbardziej wiarygodne informacje. Jeżeli, więc zauważysz jakikolwiek błąd, to prosimy o zgłoszenie go wraz z podaniem linka do strony, na której się znajduje. Możesz się z nami również podzielić uwagami na temat strony. Za wszelką pomoc dziękujemy!
wasze komentarze (1)Dodaj kometarz »
  • upr
    upr30 stycznia 2012, 20:00:39
    IP: 959b1356c152

    "Głównymi wątkami są więc tym razem małżeństwo House'a z dr Cuddy"??? Oglądałem sezon siódmy dość uważnie, i nie zarejestrowalem aby była tam mowa o małżeństwie House'a z Cuddy. O związku, owszem...