Ignorujesz mnie czy pozwalasz by spłynął po Tobie mój urok?

Dr Gregory House


Izba przyjęć: House mordercą? Twórca serialu wyjaśnia

Autor: ToAr | Kategoria: Sezon 7 | data: 24 czerwca 2011 | Odsłon: 4427


Na łamach portalu TVLine - David Shore wyjaśnia zawiłości, które powstały po finale siódmego sezonu "Dr. House'a". Skąd wzięło się tak agresywne zachowanie u głównego bohatera?



Siódmy sezon "Dr. House'a" zakończył się interesującą sceną, w której główny bohater rozbija swoje auto wjeżdżając w dom Cuddy i parkując w jej salonie. Shore wyjaśnia, że House nie szukał w tym zachowaniu rozlewu krwi i jego intencje były inne.

- Zdaje sobie sprawę, że wasza reakcja po tej scenie mogła być różna. To nie było jednak naszym celem. House zrobił coś szalonego i instynktownego, ale nie chciał zabijać! Jeśli jeszcze raz dokładnie obejrzycie odcinek zauważycie, że Cuddy i reszta towarzystwa opuszcza salon, do którego później wjeżdża swoim samochodem House. On o tym doskonale wiedział - wspomina Shore.

Twórca produkcji dodaje jednocześnie: - Kiedy House odchodził krzyknął do Wilsona, że czuje się lepiej. I faktycznie czuł sie lepiej, bo zrobił to, co chciał zrobić. Chciał skrzywdzić Cuddy, ale nie fizycznie. Zaatakował jej wewnętrzny świat. Oczywiście - to było szalone, nieodpowiedzialne i niebezpiecznie, ale zapewniam - House nie chciał zabić Cuddy.

Inne zdanie na ten temat będzie mieć pewnie wspominana Cuddy, u której atak na dom mógł zostać odebrany zupełnie inaczej. Biorąc pod uwagę, że Lisa Edelstein odeszła już z serialu i nie zagra w ósmym sezonie, wydarzenia z finału siódmej serii mogą być jedną z głównych przyczyn opuszczenia szpitala przez Cuddy. Jak będzie? Przekonamy się we wrześniu.

hatak.pl



Zgłoś błądStaramy się, aby na tej stronie były jak najbardziej wiarygodne informacje. Jeżeli, więc zauważysz jakikolwiek błąd, to prosimy o zgłoszenie go wraz z podaniem linka do strony, na której się znajduje. Możesz się z nami również podzielić uwagami na temat strony. Za wszelką pomoc dziękujemy!
wasze komentarze (0)Dodaj kometarz »



Możesz być pierwszą osobą, która doda komentarz.